„Gdybym mógł z wami rozmawiać…”

352x500

Książka, o której chcę mówić nosi tytuł Gdybym mógł z wami rozmawiać… Autor książki – Dietmar Zöller – jest autystą. Dietmar przyszedł na świat w 1969r. w Balige na Sumatrze, w niemieckiej rodzinie, która ze względu na stan zdrowia Dietmara w 1970r. powróciła do Niemiec. W czwartym roku życia stwierdzono u niego ciężką postać autyzmu wczesnodziecięcego.

Książka ta jest zbiorem listów Dietmara, które pisał do ludzi spotkanych na swojej drodze(rodziny, nauczycieli czy terapeutów), a także wypracowań szkolnych, relacji z rodzinnych wycieczek, prac plastycznych i wierszy.

Dietmar Zöller, w swojej książce, wiele uwagi poświęcił matce, która była – nie boję się użyć tego stwierdzenia – najważniejszą osobą w jego życiu. Na samą myśl o tym, że mogłaby go choć na chwilę zostawić czuł lęk a nawet przerażenie. To dzięki niej, jak sam pisał, nauczył się żyć, to ona uratowała mu życie. Tylko dzięki ogromnej miłości matki, jej wytrwałości i poświęceniu udało mu się przezwyciężyć „chaos w głowie”. Ona nauczyła go czytać, gdy miał pięć lat, a pisać w wieku ośmiu lat. Matka pozwalała mu uczyć się tego czego chciał, ponieważ, jak twierdził, zawsze traktowała go poważnie. Dużo też uczył się sam, czytając wiele książek, które były dostępne w domowej biblioteczce i które jego bracia zostawiali na biurku. Zainteresowanie Dietmara swoim upośledzeniem sprawiło, że sięgał po literaturę dotyczącą autyzmu. Dzięki temu mógł lepiej zrozumieć swoje reakcje, ale nie pomogło mu to w lepszym panowaniu nad sobą. Zdawał sobie sprawę ze swojego upośledzenia, często ubolewał nad tym, że nie może być „lepszym i grzeczniejszym chłopcem”.

Pierwsze listy Dietmar zaczął pisać w 1976r. Była to jego forma komunikacji z otoczeniem, ponieważ Dietmar do dnia dzisiejszego nie mówi. O swoich pragnieniach i niepokojach pisze do zaufanych ludzi, czyli rodziny i przyjaciół. Listy te zawierają bardzo osobiste przeżycia autora, jego obawy i lęki.. Jest w nich otwarty  i szczery, czasem bardzo krytyczny, także wobec samego siebie. Wobec wszystkich życzliwych osób jest wdzięczny i nie pozostaje im dłużny. Bardzo często w swoich listach porusza problem zrozumienia, akceptacji i poszanowania godności osoby niepełnosprawnej. Dietmar zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń, ale ma też świadomość swoich możliwości (intelektualnych), dlatego denerwowały go sytuacje, w których ludzie (w tym niektórzy nauczyciele) traktowali go jak upośledzonego umysłowo, nie dostrzegając w nim inteligentnego chłopca. Tacy nauczyciele, według Dietmara, nie powinni uczyć dzieci autystycznych, bo to powoduje wycofanie i brak postępów w nauce i terapii: „Uczę się chętnie, nawet jeżeli nie będę mógł tego wykorzystać w pracy zawodowej. Matka pomaga mi w tym. Odkąd mogę się uczyć na odpowiednim poziomie moje życie stało się o wiele bogatsze”(str.6).

Książka ta powstała, między innymi dlatego, że autor chciał pokazać jak wygląda świat osoby chorej na autyzm z jej punktu widzenia, ile wysiłku wymaga od chorego przezwyciężanie trudności związanych z zaburzeniami rozwoju i jak pisze sam autor: „ leży mu na sercu walka o zrozumienie autystów”(str.10).

Dietmar Zöller chciał pokazać światu, że dziecko autystyczne nie musi być upośledzone umysłowo, że może być inteligentnym, zdolnym i wartościowym człowiekiem. Na tym najbardziej mu zależało. Bardzo chciał, aby dostrzeżono w nim normalnego chłopca, który pomimo swojego upośledzenia chce do czegoś dojść.

Uważam, że książkę Gdybym mógł z wami rozmawiać… powinny przeczytać wszystkie osoby, które zajmują się dziećmi autystycznymi (rodzice, nauczyciele, terapeuci), ponieważ pokazuje ona w jaki sposób postępować z autystami.

Jako podsumowanie warto byłoby przytoczyć słowa Dietmara: „Na początku był chaos, potem nadszedł kochający człowiek i zaprowadził porządek w chaosie. Teraz rozumiem świat i chciałbym, żeby innym autystycznym dzieciom też się to udało. Autyści potrzebują ludzi, którzy otworzą przed nimi świat”(str.139).

Anna Kucza